Rząd nie kupuje jednak maszyn, a tylko je wyczarteruje od LOT-u. Taki wariant wybrał szef MON, który opowiadał dziś o tym podczas konferencji prasowej.
- Na projekt umowy nanoszone są ostatnie szlify, uzyskiwane są ostatnie zgody. Mam nadzieję, że w ciągu kilkunastu dni mój zastępca minister Idzik podpisze umowę i że w ciągu najbliższego miesiąca samoloty LOT-owskie będą pomagały wozić nasze VIPy - chwalił się Klich.

Samoloty mają zostać zmodernizowane i przystosowane do potrzeb rządowych - m.in. przemalowane i wyposażone w odpowiedni sprzęt. Co ciekawe, piloci mają być również z LOTu, a nie wojskowi. Co o tym sądzicie ?
źródło: wprost & pitbul.pl



